Miniatury

Niby żadnej akcji promocyjnej nie było, ale przecież Christina Yanda, Michaił Bajlando, Vict0r Z80r0v5ky, Andrew Severus & Company o istnieniu takowej byli przekonani i właśnie takową zrobili. To tylko pozornie nielogiczne. Nie możemy wszak wykluczyć, że po zaszczepieniu się ludzie kultury cofnęli się w czasie, aby zrobić to jeszcze raz (z ich perspektywy – przyjąć druga dawkę) i zainicjować akcję promocyjną, w ramach której wyruszyli w przeszłość. A co jeśli na skok do 2005 zdecyduje się Editha Mountainiack, aby nie dopuścić do powstania teatru Yandy, w którym zbudowano pierwszy wehikuł?

***

Jakiś już czas temu. Telewizja informacyjna. Wideokonferencja. W dwóch okienkach dwaj mężczyźni – człowiek zatrwożony złem na świecie i człowiek o obliczu mędrca. Ten w okienku bardziej po lewej tłumaczy długo i cierpliwie, po czym zadaje ważne pytanie. Natomiast ten w okienku bardziej po prawej, ekspert, powtarza tylko “nie słyszę, nie słyszę, nie słyszę…”. Zastanawia się chwilę, po czym dodaje “nie słyszę, nie słyszę, nie słyszę”. W końcu milknie. Tak jak ogłuchł. I milknie również ten, który tyle miał mu do powiedzenia i tak liczył na jego odpowiedź. … co tam bluźnisz pod nosem? Że to jak z modlitwą? A widziałeś ty kiedyś, żeby modlitwę moderował Marcin Meller? Tak w domu mieliście na Święta?

***

Mam tak, że na wigilijnym stole zawsze kładę dodatkowy talerz. Zawsze też powtarzam sobie, że to ostatni raz, bo nikt nigdy nie przychodzi. Po 15 minutach od rozpoczęcia posiłku kładę na talerz ser i zapraszam do stołu kota. Po 30 minutach kładę kota spać. Następnie kładę panele na ogrzewanie podłogowe. A o północy? O północy idę z szacunku dla Louisa Pasteura na pasterkę. To on kładł podwaliny pod nowoczesną mikrobiologię.

A jeśli w środku nocy do drzwi zapuka gość? No wpuszczę, jeśli oczywiście będę, tylko niech lepiej weźmie ze sobą krzesło, ja już nie dostawiam do stołu. Zbyt wiele razy się przejechałem. Takie to uczucie, gdy zawodzi człowiek.

***

Każde pokolenie ma własny czas. Ja mam swój między 14.00 a 16.00 (w okresie letnim), bo wtedy prąd tańszy. Robię duże pranie, czasem dwa, odkurzam. Niekiedy jakieś ciasto, heh. Najpiękniejsze rzeczy w życiu są za darmo. Albo prawie – sąsiad powiedział, że to nawet 50 zł mniej miesięcznie.

***

W trakcie podróży pociągiem z północy na południe Polski zawsze przynajmniej raz rozpuszczam w kubeczku tabletkę musującą multiwitaminową, żeby Ślązacy mogli nieco dłużej nacieszyć się szumem morza. Musuję też czasami na innych trasach, gdy akurat przejeżdżamy przez las. Wybieram tę najbardziej syczącą z tabletek, rozpuszczam, ukrywam kubeczek i krzyczę na cały wagon bezprzedziałowy, że to jadowity wąż. Ale to już robię wyłącznie dla siebie. Strach mnie po prostu podnieca.

***

Dzwonię do dziadka.

– Wszystkiego najlepszego w dniu twojego święta, dziadku!

– A dziękuję. Dziękuję, Tak sobie myślałem, że…

– Tak?

– Że chciałbym być spalony.

– Ale teraz?

– Teraz nie.

Wasze wishlisty są takie cliché.

Dodaj komentarz