Dobry stomatolog, dobry copywriter 3.75

Kiedyś, pisząc na zlecenie renomowanej agencji tekst dla równie renomowanej kliniki stomatologicznej, zamiast stworzyć nagłówek “Czy wybielanie zębów boli?” z przyzwyczajenia napisałem “Czy wyjebanie zębów boli?”. W akapicie stanowiącym nagłówku rozwinięcie i na zadane pytanie odpowiedź wyjaśniłem oczywiście, że nie, że jest szybko, wygodnie, miło i niby w ciąży nie można, ale na miejscu zobaczymy, co da się zrobić, heh.

Tekst, niesprawdzony, zawisł na stronie, co okazało się bardzo brzemienne w skutkach. Pacjenci po zapoznaniu się z ofertą kliniki dużo mniej bali się zębów wyjebania niż ich o kilka tonów rozjaśnienia, placówka zmieniła więc specjalność ze stomatologii estetycznej na protetykę. Wielce się to prowadzącym ją stomatologom i szarlatanom opłaciło.

Ta porażka dała mi nauczkę na całe życie. Od tej pory po wielekroć czytam każdy tekst przed wysłaniem i kurczowo trzymam się wszystkich wytycznych agencji. Bo to, że ja zarabiam na tym grosze, to ok, ale żeby dzięki mojej pracy bogacili się inni?

Dodaj komentarz