Jobel

Gdyby Tokarczuk nie istniała, należałoby ją wymyślić. Z tym właśnie przekonaniem i opus magnum noblistki w dłoniach opuszczam mieszkanie.

Na klatce pan Wojtek, dozorca, syn swego ojca.

– Która to dostała Nobla? – pyta jak zawsze.
– Szymborska – odpowiadam jak zwykle. – Za wiersz o kocie.
– A ta co grała?
– To Janda.
– Ona nie dostanie.
– Nie zapowiada się – zauważam.

Wychodząc z kamienicy, potykam się o zastrzelone brutalnie dziecko. Do tego już doszło. Nacieram świeże rany pacholęcia-bawolęcia stroną Tokarczuk. Dziecię odżywa, obdarowuje mnie najpiękniejszym uśmiechem, transformuje w Tokarczuk. Rodzice mi dziękują. Dostają jobla.

Dalej napotykam gołębia ze zwichniętym skrzydełkiem. Muskam niebożę okładką Tokarczuk. Ptak zamienia się w drzewo, które produkuje dobry tlen. Drzewo mocne jak dąb i dobre jak chleb obejmują zaangażowani poeci i opiewają je w swoich lirykach. Dostają jobla.

Po chwili stoję już na przystanku w sobie tylko znanym celu. Podjeżdża stary wysokopodłogowy Jelcz. Starsza pani o kulach wie, że to za wysokie schody na jej kuternogi. Służę jej więc Tokarczuk. Staruszka odrzuca kule i z gracją wskakuje po Tokarczuk do środka pojazdu. Natychmiast młodnieje o 74 lata. Autobus zamienia się statek i idzie na dno. Wszyscy pasażerowie biją brawo i puszczają bąble w kształcie serca. Uznają, że to cud.

Ja natomiast wiem, że to nie cud, a moc talentów narracyjnych Tokarczuk.

Wchodzę do Bolo Market. Zdejmuję kasjerkom kajdany i oświadczam im, że są już wolne. Mogą wrócić do swoich rodzin i opowiedzieć im o Tokarczuk oraz trochę o Szymborskiej. Później zamykam sklep i otwieram księgarnię o nazwie Tokarczuk, w której sprzedaję za darmo Tokarczuk. Po książki przybywają chromi i ociemniali. Wychodzą odmienieni i uzdrowieni. Niektórzy nawet dostają jobla.

W całej Polsce wprowadzony zostaje realizm magiczny.

Odwiedza mnie także małżeństwo, które od lat stara się o dziecię. Zalecam pielgrzymom, aby umieścili Tokarczuk pod łóżkiem znającym ich miłosny trud. Sprawi to, że z niewiasty narodzi się istota obdarzona encyklopedyczną pasją, która natychmiast udowodni, że przekraczanie granic jest formą życia. Małżeństwo dziękuje mi gorąco, w drodze do domu dostaje jobla.

Zaprawdę, gdyby Tokarczuk nie istniała, należałoby ją wymyślić. A gdyby Polacy więcej czytali, widzieliby gorzej.

Dodaj komentarz