John Kurwick

Zdawało mi się kiedyś, że od tramwaju, którym jechałem, bił odór piekła. Wkrótce okazało się jednak, że to przepalona grzałka e-papierosa, który – niezablokowany – uruchomił się w mojej kieszeni, dokonując swego żywota w okrutnym fetorze. Ale nie o tym chciałem opowiedzieć.

Jakiś czas temu miałem napisać zapowiedź festiwalu Zdunowo Jaśniepańskie Rap Festival dla lokalnego portalu kulturalnego, na który wchodzą tylko boty, aczkolwiek nie z własnej woli. Oj, znałem ja dobrze ten festiwal. Byłem wszak na poprzedniej edycji, bo wypiłem dwa krafciki i mnie pijanego na hulajnodze elektrycznej zawieźli na miejsce kaźni streetwearowcy pierdoleni, zajebawszy mi uprzednio obuwie i e-papierosa z dużym zbiornikiem. No więc festiwal jak festiwal – butelki z wodą zatykane palcami, bo sprzedawane bez nakrętek; dzieci w koszulkach Emporio Armani i Guess oddają wykonawcom fragmenty duszy, wykonawcy gwałcą dzieci przez uszy.

Ale do rzeczy. Najważniejszym elementem każdego artykułu ukazującego się na portalu kulturalnym są zdjęcia, zapytałem więc oficera prowadzącego, czy do zilustrowania zleconego tekstu mogę wykorzystać zdjęcia z ubiegłorocznej edycji festiwalu. Jeden chuj, pomyślałem entuzjastycznie, grają ci sami to samo o tym samym, różnica taka, że w pierwszym rzędzie zamiast gimnazjalistów ósmoklasiści. „Lepiej z tej edycji :)”, otrzymałem wkrótce odpowiedź. „Czyli że mam zdobyć zdjęcia z wydarzeń, które będą miały miejsce za dwa tygodnie?” – dopytałem. „Tak tak”- przeczytałem w odpowiedzi. Z powodu tego przedsięwzięcia niemożliwości szlag mnie strzelił po całości, odpowiedziałem więc krótko: „OK;)))”. Nie zgodzimy się przecież na to, aby egzystencja zmarniała wśród prostackich ułatwień.

Piszę więc w sprawie zdjęć do organizatorów festiwalu. Na Msngr, bo tak się buduje pozytywne relacje. Wyświetlone, brak reakcji. Jakbym w kinie Zimną wojnę oglądał. Ja im kurwa dam, za uprzejmość odpłacać mi monetą niechęci. Robię to co zwykle w takich przypadkach. Fast attack spam kciuków, bombardowanie taktyczne. Jak mi nie odpiszą, tylko będą odczytywać, to im tymi kciukami ślepia wyłupię. W końcu odpisują: „Boże człowieku nie możemy ci wysłać zdjęć z przyszłości”. To ja dalej. Kciukami ich kurwa sztyletuje. Sto kciuków na minutę. Mam sto kciuków, gdy chcę – sto ran zadam. „Człowieku kurwa popierdolony przestań”. Ale ja kontynuuję. W końcu wysyłają fotki. „Dziękuję ślicznie” odpowiadam. Nie można było tak od razu? I, żeby pozostawić po sobie dobre wrażenie, pytam: „Chcecie coś z Avonu?”.

Nie chcą.

Będąc w posiadaniu kompletu fotografii, napisałem nie tylko zapowiedź, ale i relację, felieton oraz memorandum. Skoro wszystko się już temat Zdunowo Jaśniepańskie Rap Festival rzekło, nie było sensu grać koncertów i raperzy musieli pójść do normalnej pracy, a dzieci zostały skierowane do schronisk, gdzie na Madejowych łożach czekały na nich złożone w kostkę dropy z sieciówek. W taki oto sposób dokonałem swojej wendetty. Streetwearowcy mówią o mnie John Kurwick polskiego dziennikarstwa. Nikt mi nie zapłacił za wykonaną pracę.

Dodaj komentarz