Czarne zęby

Zęby miałem już czarne jak Czarnogóra i dziurawe jak czarna dziura. Takie były efekty wybielania twarogiem.

Śmiali się ze mnie.
– Patrzcie go – słyszałem codziennie na ulicy – t w a r o g i em zęby wybielał, brawka.
Albo:
– Jakie on ma stare zęby! Czarne jak serce pełne nienawiści!

W końcu dziewczyna moja miała dość obelg i tego, że ją kijem wytykali za pana męża. Postanowiła więc zabrać mnie do nowoczesności i podarowała mi elektryczną szczoteczkę do zębów.

Z początku się wzbraniałem. No bo jak tak elektryczność do ust sobie wkładać? Nie robiłem tego od dziecka. Miałem wszak na uwadze, że analogowe szczoteczki do zębów to w dzisiejszych czasach wstyd jak koszulki Emporio Armani.

Pewnego wieczora, w zupełnych ciemnościach, bo zęby moje swoją czernią pochłaniały całe światło, uruchomiłem otrzymaną szczoteczkę i rozpocząłem masaż szkliwa. Wiedziałem, że to inteligentna szczoteczka i sama się wyłączy, gdy uzna, że nadszedł czas. Jednak nie wyłączała się wcale. Mijały kolejne minuty, tygodnie i miesiące, a ja poddawany byłem szczotkowaniu. Ślepo wierzyłem, że urządzenie przywróci moim zębom dawną biel i światło w domu. Nie narzekałem więc.

Przez cały ten czas żywiłem się wyłącznie wodą z kranu pobieraną przez bambusową słomkę. Woda z tego źródła jest tak dobra, że nie trzeba niczego więcej. Zawierała komplet minerałów, szczególnie żelaza, miedzi, rdzy, kawałków rur, mikroplastiku i tężca. Węglowodanów nie potrzebowałem. Wystarczyły mi same wodany.

Gdy w trakcie szczotkowania zasypiałem na umywalką, budziło mnie rozkoszne drżenie szczoteczki, dreszcze nowoczesności. W międzyczasie areopag uczonych z PAN wziął pod lupę mój przypadek. Jak to możliwe, że szczoteczka działa bez przerwy już od wielu miesięcy? Okazało się, że nie wiadomo. Jako że była to inteligentna szczoteczka elektryczna, zmierzono jej inteligencję przy użyciu niezawodnego probierza. Była bardzo wysoka.

Co się ze mną działo? Szczoteczka elektryczna zlikwidowała przebarwienia, osad, płytkę nazębną, a w końcu i same zęby. Właśnie zabierała się za dziąsła. W związku z tym dziewczyna moja odezwała się do producenta w sprawie reklamacji produktu. Odrzekł on jednak, że to z mojej winy, bo najwidoczniej zęby miałem czarne jak Czarnogóra i jak czarna dziura dziurawe. Pod żadnym pozorem jednak nie możemy dopuścić do przerwania szczotkowania, zaznaczał, ponieważ odradza to 9 na 10 dentystów.

Dobrze, że nie dowiedział się o twarogu…

Eksperci z Komisji Szczotkowania przy ONZ uznali, że skoro nie mam już zębów ani dziąseł, a konieczne jest dalsze szczotkowanie, należy przenieść mnie do rzeczywistości wirtualnej i tam właśnie, w odpowiednich ku temu warunkach, kontynuować dzieło oczyszczenia. Cel ten osiągnięto przy użyciu kolejnych dwóch, działających synchronicznie, szczoteczek elektrycznych, których wibrujące końcówki przytwierdzono mi do skroni w celu wygenerowania symulacji.

W świecie wirtualnym poznałem innych użytkowników szczoteczek elektrycznych. Między innymi kobietę z podwójnym garniturem zębów, która mogła w rzeczywistości wirtualnej szczotkować zęby jako kobieta, chociaż w naszej fizycznej Polsce była starcem bez żuchwy, za to z teczkami w IPN-ie.

Podczas gdy skronie me poddane były permanentnemu szczotkowaniu, dusza moja zatopiona była w wirtualności. Szczotkowanie już nigdy nie mogło być zaprzestane. Ważny jest nie cel, lecz droga. Inteligenta szczoteczka elektryczna była droga bardzo.

Natomiast tę szczoteczkę z buzi można mi było już wyciągnąć, bo już nie miałem buzi. Jakiś czas później Marynarka Wojenna RP zatopiła ją w ocenie, działającą nadal na pełnych obrotach, co doprowadziło do powstania wirów wciągających tankowce.

Szczoteczki elektryczne, na których opierał się mój nowy wspaniały świat, pobierały bardzo dużo energii, chociaż do dziś nie wiadomo, jak to działało. Z obawy o chwilową przerwę w dostawie prądu, która mogłaby przerwać proces szczotkowania, członkowie PAN stworzyli elektrownię wodną w mojej wannie, wykorzystując w tym baterię wannową oraz koło młyńskie. To wspaniałe rozwiązanie technologiczne miało też swoje minusy. Na całym świecie cieki wodne zmieniły swój bieg, przez co nikt nie mógł wejść dwa razy do tej samej rzeki. Wkrótce zresztą wszystkie rzeki wyschły, a w ich korytach zaczęły stołować się świnie.

A co najgorsze – wszyscy Polacy chodzili już w koszulkach Emporio Armani…

Do was, którzyście wpędzili do grobu własną Matkę Ziemię, mam jedną prośbę.

Szczoteczki elektryczne? Zastanówcie się, czy było warto…

Dodaj komentarz