Twój Stary Coverowany

Na zamówienie pewnego portalu zajmującego się kulturą w Zdunowie Jaśniepańskim napisałem relację z obchodów rocznicy urodzin zmarłego przed laty Cenionego Muzyka, który odwiedził kiedyś Zdunowo, ale wyłącznie dla beki. Tekst ten był mi miodem w herbacie, redaktorowi jednak żądłem w oku. „Napisz pan od nowa, tylko tak atrakcyjnie, żeby pokazać, że nasz portal trzyma rękę na pulsie, serdeczności”– napisał w odpowiedzi człowiek, którego nie widziałem nigdy poza skrzynką mailową. „Napisz człowieku ten tekst, to ważne”, zażądał i dodał dwa uśmieszki, bo był to człowiek dwulicowy. Położyłem zatem me dłonie piękne jak konie na klawiaturze, żeby dać świadectwo prawdzie, bo nauczyciele strajkują i ktoś musi to zrobić.

Punkt pierwszy programu – warsztaty dla dzieci. Jezu Chryste, warsztaty dla dzieci, do pracy je wzięli jak w Chinach. Warsztaty dla dzieci to coś, przez co wstydzę się być człowiekiem. Ku pamięci Muzyka zamknęli zwabione dzieci w jakiejś salce w lokalnym teatrze. Na scenie instrumentaliści z instrumentami. Dzieci się boją i niewygoda. Grajcy każą im ruchem, tańcem reagować na muzykę. Część dzieci jeszcze nie chodzi, większość jeszcze nie mówi, żadne nie oponuje. Grajcy czynią swoją powinność. Dzieci słuchają. Skaczą. Później już tylko płaczą. Coraz głośniej. I coraz głośniej muzyka gra, zagłusza płacz. Kapią łzy mokre jak psy. Rodzice, za pancerną szybą, klaszczą u Rubika. Po wszystkim dzieci wpływają na scenę, gdzie rozsypane kredki, flamastry i rozłożone kartki. Mają rysować emocje. Rysują różnie, głównie piekło i depresję. Zabieram jednemu z nich flamaster, bo i tak już płacze, i idę relacjonować kolejne z wydarzeń.

Zmierzam w stronę Domu Kultury, gdzie kolejne atrakcje czekają na relację. Z bólem stwierdzam, że nie wszystkie punkty programu obchodów urodzin Cenionego Muzyka stały na najwyższym poziomie, np. po drodze napadli mnie skurwysyni w maskach zwierząt z objawami depresji. Jestem typem wojownika kultury, który chodzi z falmastrem na strzelaniny i pokonanym przeciwnikom rysuje kutasy na czole. Jak ten śpiewający Pokemon. Tego wymaga zaangażowane dziennikarstwo kulturalne.

Na miejscu ludzi pełno jakby dawali Netflix za darmo pooglądać. Pytam jednego z drugim, czemu przyszedł świętować urodziny jubilata-denata. Odpowiada jeden przez drugiego, że urodziny są z reguły emocjonujące, a dzisiejsze najlepsze, bo nie trzeba kupować prezentu. Przed wejściem do budynku, na scenie utworzonej ze skrzynek po Fritzl-koli przykrytych kocem z Ikei, tancerze telepią się ekstatycznie do kompozycji Cenionego Muzyka. Jeden po drugim padają z wycieńczenia. Przyjeżdża po nich śmieciarka, z której wyłaniają się wulgarni recydywiści i palą papierosy, dymiąc w oczy kobietom w ciąży. Konferansjer, rudy z wąsem niesłusznie zwany alfonsem, zapowiada występ gwiazdy wieczoru. Zespół Twój Stary Coverowany koweruje utwory Wybitnego Muzyka. Osiąga zero absolutne spowalniając utwór aż do momentu ustania ruchu cząsteczek. Organista klapie coś na forteklapie, matematyczka z Cosinusa gra na trójkącie, miejscowy kretyn na cymbałach. Wokalista o twarzy obłego psa i ślimaczych ruchach, lider formacji, fałszuje tak wybitnie, że ptaki spadają z nieba. Ale jest naprawdę wolno, pianinko jest eleganckie, a trójkąt jest klimatyczny, publikę zatem pojebało z artyzmu. Po koncercie Buldog-Winniczek ogłasza że, spełnił swoje największe marzenie grając utwory Cenionego Muzyka na tej scenie, dla tej publiczności. Dopadam go, gdy po występie idzie do kibla.

-– Czy masz pan jeszcze jakieś marzenia i aspiracje? – pytam.


– No nie wiem – odpowiada <śmiech>. – Chciałbym mieć tak pociągłą twarz, żeby ludzie na mój widok zastanawiali się, czy na tego charta warto stawiać. – <śmiech> – Chyba warto! <spazm>.


– Pan masz oblicze buldoga i tworzysz muzykę dla żółwi i innych ociężałych zwierząt, co też pan pieprzysz do dziennikarza portalu kulturalnego?


– Pociągłą twarz, rozumisz? – kontynuuje Buldog-Winniczek. – Areodynamika… same zalety…

„Nie za takie pieniądze”, myślę i daję mu flamaster, żeby się odpierdolił. Moim zdaniem człowiek tak zepsuty musi być zamieszany w system warsztatów dla dzieci, ale zostawiam to ocenie czytelników.

Uroczystości ku czci Cenionego Muzyka przeciągnęły się do późna. Zgromadzeni mieli później okazję zobaczyć pokazowe walki karłów i golenie baby z brodą, a także spróbować urodzinowego tortu. Ja tam byłem, wiadrami gorycz piłem. Gdy ciemną nocą wracałem Uberem, milczałem, by nie budzić kierowcy. Dzień obchodów urodzin Cenionego Muzyka była jednym z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu kulturalnym Zdunowa Jaśniepańskiego i jednym z najczarniejszych w historii ludzkości.

Po godzinie przesyłam drugą wersję relacji. Odpowiedź przychodzi niemal natychmiast. „Witam dziękuję za relację bardzo fajna ironiczna, z polotem, o to nam chodziło, Ceniony Muzyk też przecież miał humory. Czy możesz Pan dopisać tylko że Twój Stary Coverowany wydaje nowy nieautorski album? To wielkie wydarzenie kulturalne na skalę powiatu. Serdeczności”.

Wam się oczy otworzą, kiedy mnie się zamkną.

Dodaj komentarz