DOBRY STOMATOLOG, DOBRY COPYWRITER

 

Zawsze wyżej ceniłem ilość od jakości, dlatego czytałem, dużo, ale bez zrozumienia, dlatego miałem wielu przyjaciół i ani jednego prawdziwego, dlatego w końcu zostałem copywriterem.

W życiu nie liczy się to, do czego dojdziesz sam, bo żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Okazje trzeba wykorzystywać tak samo jak ludzi. Dzięki wieloletniemu wysiłkowi innych osób udało mi się podjąć współpracę z agencją marketingową projektującą strony dla dentystów. Piszę dla niej dziesiątki unikatowych tekstów, dbając o to, żeby kolejność słów i interpunkcja były za każdym razem inne.

Największą radość sprawia mi obsługa służbowego maila. Każde zlecenie musi być szczegółowo omówione ze stomatologiem, chociaż prawie zawsze pisze się to samo w innym układzie. Widziałeś jeden tekst na stronie gabinetu stomatologicznego? Widziałeś je wszystkie. Mimo to za każdym razem należy poznać oczekiwania dentysty co do zawartości podstron, chociażby po to, by im świadomie nie podołać. Pytam zatem:

„Witam Stomatologu Drugi po Bogu, co Pan chce mieć napisane w zakładce O NAS?”
„Witam, to znaczy?”
„Już nic”.

I na tym można skończyć wywiad. Wszystko ma być indywidualne i dobre, a w gabinecie panuje przyjazna atmosfera i delikatny zapach parzonej kawy. Tego ostatniego nie dane mi pojąć.

Na skrzynkę przychodzi spam.

“Przeszkadza rażące słońce?” – pyta Krzysiek. Nie wierzę, by Słońce mogło jednocześnie skutecznie razić i kręcić się wokół Ziemi.

Wszystko ma być indywidualne i dobre.

Każdy stomatolog ma być dobry. Jak pies jest dobry, to chociaż ma apaszkę różową lub błękit. I to jest dowód ostateczny szczerych intencji. A stomatolog ma fartuch jeno. Idziesz potem, kierowany atrakcyjnym opisem, do gabinetu tego czy tamtego i widzisz, że dentysta nie ma apaszki, to nie wiesz, czy to d o b r y stomatolog, czy tylko blaga.

Zabieram się do pisania. Z początku idzie szybko, wkrótce jednak zapał stygnie jak pyszny obiad, praca zwalnia, zwalnia tak bardzo, że cofa się w przeszłość I trzeba znowu czekać na zlecenie, żeby mieć na jedzenie.

Na skrzynkę przychodzi spam. “Porysowali Ci auto?” – pyta Sobiesław Sobieraj. W mojej opinii autentyczne samochody powinny same chodzić.

Idę na siłownię poczekać na zlecenie. Z radia Eski leci sexi papi, chłopy niby nie lubią, ale refreny nucą, że to niby każdy z nich jest teraz sexi papi między seriami. Podbudowany wracam do domu poczekać, żeby poczekać na zlecenie. Myślę o miłości mojego życia. Moja dziewczyna nazywa mnie Kaczką. Każdy z nas dźwiga krzyż, mój jest ciężki jak chleb.

Powraca w końcu zlecenie, które robiłem wcześniej w przyszłości. Piszę 10 000 znaków, wykorzystując 30 oryginalnych słów.

Po wszystkim copywriter spogląda na swoje indywidualne dzieło i uznaje, że jest dobre. Dobry endodonta Zdunowo Jaśniepańskie zapach kawy komfortowy, niezwykle indywidualne podejście, ale też dobre, licówki, koronki, a może plomba w ryj, profesjonalny dobry periodontolog, krwawiące dziąsła bardzo dobrze, myj te zęby brudne, szoruj się cały jeszcze lepiej, cena dobra, stomatolog wybielanie lepszy – masz żółte zęby chamie, dobry, cena – dobry ósemki? Jedynki? Wyjebiemy wszystko, także mleczaki, dobry, naturalnie ortodontyczny aparat dobry też, a jak, może być na zatrzaski.

Jestem copywriterem. Pójdę do piekła za fałszywe świadectwo i schlebianie Bestii.

Na skrzynkę przychodzi spam. Wiadomość od: Leszek.

“Czy Twoja rynna śmierdzi? Dzięki siatce zapobiegniesz temu”.

Nawet nie zamierzam tego komentować.

Dodaj komentarz