Smog GO

– Słuchacie audycji „Smoła w eterze”. Przed chwilą graliśmy „Smoke on the Water”, a teraz ponownie zapraszamy was do dyskusji. Z ostatniej chwili – smog dotarł już do Watykanu, pielgrzymi na Placu Św. Piotra zapomnieli o obecnym i cieszą się z nowego papieża… A co to, czyżbyśmy mieli telefon od słuchacza? Jest tam kto?
– Tu Adam ze Zdunowa Jaśniepańskiego. Smog przekroczył normę czterdzieści i cztery razy. Żyjemy tylko dlatego, że mieszkamy z babcią i od dziesięciu lat nie otwieramy okna, bo ją przewieje.
– Czterdzieści i cztery razy! Dramatycznie! Fatalna jakość powietrza! Dziękujemy Adamie! Czy ktoś da więcej? Halo?
– Staszek, ja dzwonię z Dymowa i smogu jest wszędzie aż nadmiar. Pogoda wspaniała, czyli nie ma już nadziei. Słońce świeci, smog wisi, bociany nie wrócą… niż demograficzny… astma… krwioplucie…
– Ale ile razy przekroczył normę, Staszku, powiedz nam, no ile?
– Ja wiem… jak tak się zastanowię, to będzie ponad dwieście!
– Niebezpiecznie Staszku! Bardzo nieunijnie! Jesteś w tej chwili na prowadzeniu, wyglądaj we mgle anielskiego orszaku! W międzyczasie przypominam o konkursie dla smutnych ludzi, w którym do wygrania nowy Chlajfon z wbudowanym alkomatem 4 megapromile. Wystarczy, że napiszecie w komentarzu, w jaki sposób okaleczylibyście się za wyjście na dwór bez komórczaka. Halo, halo, kto się do nas dodzwonił tym razem?
– Witam, Robert dzwoni, rzuciłem pracę i żonę i jeżdżę po kraju śmieciarką, aby głosić smog i go udowadniać.
– Odważnie, Robercie, tak dusić się w samotności. Gdzie w tej chwili umierasz?
– W Biedowie Małodworskim.
– Macie tam smog?
– Jeszcze nie.
– To po co dzwonisz, Robercie?
– Bo i tak jest niezwykle fatalnie. Ludzie spotykają się w kotłowniach i palą stare szmaty. Twierdzą, że gdyby smog nie istniał, koniecznością stałoby się wynalezienie go.
– W punkt! Przerażające ale i sensacyjne! Dzięki, Robercie! Przypominamy, że Staszek z Dymowa na prowadzeniu z dwustoma gwoździami do trumny. Czekamy na nowy, niepokojący rekord! Słyszymy się już po przerwie, korzystajcie ze smogu z rozwagą!

Mężczyzna w studiu ściągnął słuchawki i rozparł się na niewygodnym krześle. Myślał o wspaniałej aplikacji, która udowodniła mu, że jego wcześniejsze życie było jeno podstępnie duszącą iluzją. Jeszcze godzinka i fajrant. Wtedy ruszy wraz z przyjaciółmi w świat, szukać najokrutniejszego ze smogów. Nic tak nie łączy jak wspólny wróg. Nic tak nie cieszy jak niezdrowa rywalizacja.

Dodaj komentarz